Tag: Deser czekoladowy

Sernik cappuccino na zimno

Sernik cappuccino na zimno

Sernik inspirowany smakiem kawy pojawił się już kiedyś na moim blogu, ale dziś wersja zupełnie nowa, sernik cappuccino na zimno. Przygotowałam go na kruchym spodzie, ale w wersji mniej czasochłonnej można pominąć tę dolną warstwę lub zastąpić ją gotowymi ciasteczkami, najlepiej czekoladowymi. Masa z dodatkiem kawy i kremowa pianka, która nawiązuje do idealnie spienionego mleka. Oto ciasto bez pieczenia, które zaskoczy gości i znajomych.

Torciki naleśnikowe

Torciki naleśnikowe

Wyjątkowo proste do zrobienia, bez pieczenia, torciki naleśnikowe. U mnie w wersji czekoladowej z kremem z mascarpone i truskawkami oraz borówką amerykańską, ale możecie przygotować je także z jasnego ciasta, smażąc naleśniki grube jak moje lub cienkie, np. francuskie. Jako przełożenie sprawdzą się nie tylko świeże owoce, ale również konfitury. Łatwo, szybko i efektownie – na smaczne, słodkie śniadanie lub podwieczorek czy deser.

Domowa czekolada

Blok czekoladowy

W czasach, kiedy w Polsce czekolada, pomarańcze i banany były dobrem luksusowym, a telewizja, przed Bożym Narodzeniem, ogłaszała, że do portu w Gdańsku zawinął statek z ich dostawą, nasze mamy i babcie przygotowywały blok czekoladowy. Z produktów dostępnych w PRL czyli mleka w proszku, gorzkiego kakao, cukru i margaryny lub masła, powstawała domowa czekolada, do której, w miarę możliwości, dodawało się orzechy, herbatniki i rodzynki.

Mus czekoladowy

Mus czekoladowy

Przechadzając się ulicami Paryża, zwłaszcza w okolicach Saint Germain, gdzie mnóstwo restauracji, czesto w cenie kilkunastu-kilkudziesięciu euro, oferuje tradycyjny, trzydaniowy, francuski obiad, trudno odmówić sobie skosztowania creme brulee, kremu z karmelem, a przecież jeszcze bardziej kusi mus czekoladowy! Mamy słabość do takich deserów razem z moją przyjaciółką – łączy nas ona tak samo jak miłość do Paryża, jednego z piękniejszych miast, do którego każda z nas zawsze chętnie wraca.

Budyń czekoladowy

Budyń czekoladowy

Uwielbiam czekoladę w każdej postaci i nawet teraz, późnym wieczorem, chętnie schrupałabym choćby jedną kostkę lub zjadła pyszny budyń czekoladowy. Kiedy przychodzi jesień, a później, zupełnie nagle i znienacka, w ciągu jednej nocy do moich drzwi puka zima, najchętniej zawinęłabym się gruby koc i przez cały sezon przeleżała na kanapie, popijając ulubioną kawę z mlekiem kokosowym lub migdałowym i zajadając czekoladowe smakołyki. Dobrze, to nie do końca prawda, bo istnieje co najmniej dziesięć powodów, dla których warto polubić zimę. I nie mam na myśli dziesięciu rodzajów ciast czekoladowych lub kremów z czekoladą, zapachu pieczonych jabłek i cynamonu, cudownie korzennych aromatów pierniczków świątecznych i grzanego wina. Zimą jeździ się na łyżwach, nartach lub snowboardzie, wychodzi na spacer w sobotni poranek, wdychając rześkie, mroźne powietrze, mruży oczy od promieni słońca odbijających się od śnieżnego puchu…

Polub, zanim zapomnisz :)