Cześć, mam na imię Dorota i tworzę przepisy kulinarne z…
Po raz pierwszy ottyłam tu w 1997 roku, gdy w czasie letniego obozu na Costa Brava, autokarem, przyjechaliśmy na jednodniową wycieczkę do stolicy Katalonii. Pamiętam chodzenie po katedrze i wjazd na taras widokowy na kolumnie Krzysztofa Kolumba. Barcelona – piękna stolica Katalonii, długo czekała na mój powrót. Tym razem również krótki pobyt, bo jedynie weekend w Barcelonie, ale z obejrzeniem kilku najważniejszych i najładniejszych miejsc tego pełnego zabytków, uroczego miasta.
Zobacz też: Więcej relacji z moich podróży po Hiszpanii
Do Barcelony, razem z dwójką znajomych, przyjechaliśmy autobusem. To tylko ok. 1,5 godziny jazdy z Lloret de Mar lub ok. 2 godzin z lotniska w Gironie, jeśli przylatuje się tu tanimi liniami lotniczymi. Zarezerwowaliśmy jeden nocleg w przyjemnym dla oka i kieszeni hostelu Rocket Hostels, do którego dotarliśmy metrem, wsiadając na Placu Katalońskim, a wysiadając na stacji Vallcarca. Zostawiliśmy bagaże i od razu rozpoczęliśmy zwiedzanie Barcelony.

Sagrada Familia, Casa Vicens, Casa Mila, Casa Batllo
Są takie chwile w podróży, kiedy człowiekowi się poszczęści i gdy na stacji metra chciałam kupić bilety, zepsuł się automat. A ten stojący obok, obsługiwany akurat przez serwisanta, wypluwał hurtowo jednorazowe przejazdy, które… dostałam w prezencie ;). A metro w Barcelonie to oczywiście najwygodniejszy środek transportu, gdy zwiedza się oddalone od siebie atrakcje oraz gdy pada deszcz, który nas złapał na samym początku wycieczki do Barcelony.

Na szczęście pogoda zaczęła się poprawiać, gdy opuszczaliśmy Sagrada Familia, jedną z najbardziej znanych katedr na świecie. Ogromny, charakterystycznie zdobiony budynek, ikona Barcelony, którego budowę zaplanowano na kilkaset lat i gdy część nadal jest w trakcie konstrukcji, stare elementy od dawna trzeba remontować ;). Tym razem nie weszłam do środka, bo wszyscy zwiedzaliśmy już to wnętrze przed laty, ale gwarantuję, że robi ogromne wrażenie!




La Rambla i la Boqueria
Z Sagrada Familia udaliśmy się spacerem w kierunku La Rambla, głównego deptaku w centrum Barcelony, po drodze podziwiając budynek Casa Mila, jeden z wielu charakterystycznych projektów Gaudiego, które można znaleźć w Barcelonie.


La Rambla to deptak prowadzący z placu Katalońskiego do portu. Znajdują się tu liczne sklepy i restauracje, ale to, czego nie można przeoczyć, to La Boqueria czyli hala targowa, w której można kupić wszystko do jedzenia: mięso, ryby i owoce morza, warzywa, owoce, słodkości, przetwory mleczne, przyprawy. Miłośnicy kuchni mogą też zjeść smaczne tapas i nie tylko w jednej z tutejszych restauracyjek.



Plaża la Barceloneta
Spacer deptakiem zakończyłam w porcie, udając się potem na spotkanie ze znajomymi pod kościołem……………










Razem pojechaliśmy na plażę la Barceloneta, piękną miejską przestrzeń do odpoczynku w Barcelonie, gdzie przy okazji zjedliśmy doskonałą paellę z owocami morza, tostowany chleb z pomidorowym sosem i hiszpańskie oliwki, popijając całość słodką sangrią.

Wieczorem, po intensywnym dniu zwiedzania, spotkałam się z dawno niewidzianym kolegą ze studiów, który ma w życiu szczęście, mogąc mieszkać tu na co dzień. W jednej z uliczek, przy stoliku ustawionym na chodniku, przegadaliśmy kilka godzin, zupełnie jak za dawnych, studenckich lat :).
Park Guell i La Ciutadela
Będąc w Barcelonie dłużej niż jeden dzień, koniecznie trzeba znaleźć przynajmniej 2 godziny na zwiedzanie parku Guell, kolejnego miejsca pełnego projektów charakterystycznych dla Gaudiego. Dojechaliśmy tu metrem i wspinaliśmy się po długich schodach, choć w jednej z sąsiednich ulic znajdują się wygodniejsze, ruchome, prowadzące pod główne wejście.




Z tarasu widokowego w parku rozpościera się piękny widok na Barcelonę, wszędzie pełno kolorowych kafli, a najwięcej turystów oblega słynną fontannę w kształcie… no właśnie, co to za zwierzę? Jaszczurka, salamandra, smok? 😉








Po zwiedzaniu pełnego słońca parku Guell zobaczyliśmy jeszcze kilka mniej lub bardziej znanych miejsc w Barcelonie, a na koniec przenieśliśmy się, przejeżdżając metrem w kierunku Arc de Triomf czyli Bramy Triumfalnej, do parku La Ciutadela, cudownie zielonego i cichego. Przy przepięknej fontannie, w cieniu, wsłuchując się się w szum wody, pożegnaliśmy się z kolorową Barceloną.








Nasz nocleg w Barcelonie
A może ktoś z Was spędził nieco dłuższe wakacje w Barcelonie i zobaczył więcej miejsc, albo mieszka tu na stałe? Może polecicie inne miejscówki, które warto zobaczyć?
Cześć, mam na imię Dorota i tworzę przepisy kulinarne z filmami wideo. Jestem autorką książki „Superfood po polsku”, a moje ukochane miasto, w którym mieszkam, to Wrocław :). Uwielbiam gotować i karmić siebie i innych, kiedyś moim hobby było pieczenie serników, a potem „wkręciłam się” w odchudzanie… posiłków ;). Od ładnych paru lat doradzam, jak jeść smacznie i zdrowo (da się!), żeby dobrze się czuć, mieć mnóstwo uśmiechu i energii oraz miło spędzać czas, nie tylko w kuchni.| Więcej o mnie